Humor to najskuteczniejszy sposób na przykucie uwagi widza. W badaniu Kantar wypadł tak w 32 z 40 przebadanych krajów, a w Polsce reklamę z odrobiną żartu preferuje około połowa dorosłych i aż 62% młodych. A jednak marki uciekają od śmiechu: przez dwie dekady udział reklam humorystycznych spadł o 37%. Ten rozdźwięk nie jest przypadkiem. Badacze od lat pokazują, że żart potrafi jednocześnie pomagać i szkodzić temu samemu przekazowi, a wynik zależy od kilku warunków, które łatwo przeoczyć.

Marki boją się własnego poczucia humoru

Zacznijmy od paradoksu. Humor działa na uwagę lepiej niż znane twarze i muzyka, dwa pozostałe filary zapamiętywanej reklamy, a mimo to reklamodawcy sięgają po niego coraz rzadziej. Dane Kantara mówią o spadku udziału reklam humorystycznych o 37% w ciągu dwudziestu lat. Jednocześnie śmiech nigdy nie zniknął z najbardziej prestiżowych bloków reklamowych. Podczas Super Bowl 2025 to właśnie kampanie oparte na żarcie, jak „Ridiculously Right” Booking.com czy „Case of the Mondays” marki Coors Light, notowały najwyższe wyniki w metrykach uwagi i sympatii.

Powód tej ostrożności jest prozaiczny. Żart jest ryzykowny, bo albo trafia, albo obraca się przeciwko nadawcy, a dział marketingu rzadko chce tłumaczyć zarządowi nietrafiony dowcip. Do tego dochodzi stara wątpliwość, którą Anna Matwiejczyk ujęła zwięźle w swoim przeglądzie badań nad reklamą telewizyjną: lubiana reklama niekoniecznie bywa skuteczna, bo odbiorcy zapamiętują film i jego treść, co wcale nie oznacza, że kupią reklamowany produkt (Matwiejczyk, 2018, s. 33). Sympatia i sprzedaż to dwie różne rzeczy, a humor bardzo skutecznie kupuje pierwsze, nie gwarantując drugiego.

Dwa obozy: śmiech pomaga czy przeszkadza zapamiętać markę

Spór o humor w reklamie ma kilkadziesiąt lat i wciąż nie został rozstrzygnięty jednoznacznie. Małgorzata Karpińska-Krakowiak zebrała go w dwie przeciwstawne szkoły (Karpińska-Krakowiak, 2016, s. 97). Pierwsza traktuje humor jako czynnik odwracający uwagę, który hamuje procesy pamięciowe dotyczące marki. Odbiorca zapamiętuje żart, śmieszną sytuację, puentę, ale nie to, co reklama miała mu sprzedać (Gelb i Zinkhan, 1986; Krishnan i Chakravarti, 2003, za: Karpińska-Krakowiak, 2016, s. 97). Druga szkoła twierdzi coś odwrotnego. Treści humorystyczne skupiają uwagę odbiorcy i motywują go do głębszego przetwarzania komunikatu, więc pomagają zrozumieć i zapamiętać przekaz (Zhang i Zinkhan, 2006; Weinberger i Campbell, 1991, za: Karpińska-Krakowiak, 2016, s. 97).

Sam moment zakupu komplikuje obraz jeszcze bardziej. Istnieje grupa badań pokazujących niską, a czasem żadną skuteczność humoru w budowaniu intencji nabywczych i wyboru marki (Chattopadhyay i Basu, 1990; Scott, Klein i Bryant, 1990, za: Karpińska-Krakowiak, 2016, s. 97-98). Kluczowe okazuje się to, co odbiorca myślał o marce wcześniej. W klasycznym badaniu Chattopadhyaya i Basu żart wzmacniał reklamę u osób, które i tak lubiły markę, a osłabiał ją tam, gdzie nastawienie było chłodne. Innymi słowy, humor działa jak wzmacniacz istniejącej postawy, nie jak jej zamiennik.

  • 1986Gelb i Zinkhan pokazują humor jako czynnik dystrakcyjny, który po wielokrotnej ekspozycji potrafi osłabiać pamięć o marce.
  • 1990Chattopadhyay i Basu dowodzą, że żart pomaga tylko przy wcześniejszej sympatii do marki, a przy niechęci szkodzi.
  • 1991–2006Weinberger, Campbell, później Zhang i Zinkhan bronią tezy odwrotnej: humor skupia uwagę i pogłębia przetwarzanie przekazu.
  • 2012–2013Strick i współpracownicy opisują mechanizm skojarzeniowy i pokazują, że śmiech obniża opór wobec perswazji.
  • 2016Karpińska-Krakowiak testuje humor w mediach społecznościowych na realnej marce i rozdziela sympatię od zaangażowania.

Co pokazało badanie terenowe na realnej marce

Karpińska-Krakowiak sprawdziła te przewidywania eksperymentem terenowym, świadomie prowadzonym na istniejącej marce, żeby zachować wysoką trafność zewnętrzną wyników (Karpińska-Krakowiak, 2016, s. 98). Rezultat jest pouczający dla każdego, kto liczy, że żart sam napędzi sprzedaż w sieci. Humor faktycznie podniósł afekt wobec marki, czyli emocjonalną sympatię. Nie przełożyło się to jednak na pogłębione działania odbiorcy. W izolacji od innych aktywności marketingowych śmieszna treść nie skłaniała ludzi do rekomendacji, udostępnień ani wyszukiwania marki częściej niż treść neutralna (Karpińska-Krakowiak, 2016, s. 102).

+humor podniósł afekt (sympatię) wobec marki
0różnicy w udostępnieniach, rekomendacjach i wyszukiwaniach marki
37%spadek udziału reklam humorystycznych w ciągu 20 lat (Kantar)

Wniosek dla copywritera jest trzeźwiący. Sam żart to za mało, żeby uruchomić głębsze zaangażowanie, a tym bardziej zakup. Autorka pisze wprost, że w oderwaniu od reszty działań marketingowych humor nie stanowi wystarczającego bodźca, by konsument aktywnie pracował na rzecz marki (Karpińska-Krakowiak, 2016, s. 102). Śmiech otwiera drzwi, ale ktoś musi jeszcze przez nie przeprowadzić odbiorcę: dowodem, ofertą, korzyścią. To dobre miejsce, by przypomnieć, że o realnej decyzji zakupowej decyduje wciąż konkretna obietnica, a nie sama emocja, o czym więcej w tekście o języku korzyści.

Ci, którzy się śmieją, są mniej odporni

Jest jednak obszar, w którym humor robi coś, czego nie potrafi żadna inna emocja. Zespół Sticka opisał to w pracy o wymownym tytule „Those Who Laugh Are Defenseless”, czyli „ci, którzy się śmieją, są bezbronni”. W ich modelu skojarzeniowym żart rozbraja opór odbiorcy wobec perswazji i stabilizuje jego struktury poznawcze, dzięki czemu przekaz łatwiej się utrwala i staje się mediatorem w procesie zakupowym (Strick i in., 2012 i 2013, za: Karpińska-Krakowiak, 2016, s. 98). Śmiejąc się, człowiek na moment zawiesza czujność, z jaką normalnie traktuje komunikat reklamowy.

To ustalenie łączy się bezpośrednio z tym, co wiemy o straszeniu odbiorcy. Zbyt mocny apel strachu wywołuje reakcję obronną, w której człowiek zaczyna wypierać i wyśmiewać przekaz zamiast go przyjąć. Humor rozbraja dokładnie ten mechanizm, dlatego bywa wentylem bezpieczeństwa przy trudnych tematach. Piszę o tym szerzej w artykule o tym, kiedy strach sprzedaje, a kiedy paraliżuje. Tam żart pozwalał podkręcić napięcie bez utraty perswazyjności. Tu ten sam żart obniża naturalny sceptycyzm wobec reklamy.

Przekaz reklamowy Żart obniża opór odbiorcy Głębsze przetwarzanie Większa sympatia do marki

Uproszczony mechanizm działania humoru w reklamie (oprac. własne na podst. Strick i in. 2012–2013 oraz Karpińska-Krakowiak, 2016, s. 98)

Warunek numer jeden: żart musi trzymać się marki

Rozbrojony opór na nic się zda, jeśli odbiorca zapamięta wyłącznie żart. To najczęstsza pułapka humorystycznej reklamy i zarazem odpowiedź na obawy z pierwszej szkoły badawczej. Analizy Kantara są tu jednoznaczne. Humor działa na skuteczność jak mnożnik, ale tylko wtedy, gdy jest ściśle związany z marką i jej przekazem. Sama śmieszność bez tego powiązania podnosi oglądalność i nic poza tym. Gdy żart wypływa z tego, co marka oferuje, efekt rośnie ze średniego do silnego, i to zarówno w krótkim, jak i w długim horyzoncie sprzedaży.

Ta zasada tłumaczy, czemu tyle błyskotliwych reklam nie sprzedaje. Widz opowiada potem kolegom dowcip, nie potrafiąc przypisać go żadnej marce. Dobry humor reklamowy nie jest doklejoną atrakcją, tylko wynika z cechy produktu, z sytuacji jego użycia albo z problemu, który rozwiązuje. Warto tu sięgnąć po klasyczne narzędzia warsztatu, bo żart bywa po prostu sprawnie użytym środkiem stylistycznym, takim jak wyolbrzymienie, gra słów czy zaskakujące zestawienie.

Warunek skutecznościCo mówią daneWniosek dla copy
Powiązanie z markąHumor działa jak mnożnik tylko przy ścisłym związku z marką (Kantar)Żart ma wynikać z produktu, nie być doklejoną atrakcją
Wcześniejsza postawaPrzy sympatii żart wzmacnia, przy niechęci osłabia (Chattopadhyay i Basu, 1990)Do zimnej grupy odbiorców najpierw zbuduj wiarygodność
Rola w ścieżcePodnosi afekt, ale nie działania w izolacji (Karpińska-Krakowiak, 2016, s. 102)Traktuj humor jako otwarcie, nie jako całą sprzedaż
Rynek i wiekW Polsce żart preferuje ~50% dorosłych i 62% młodych (Kantar)Rejestr dobieraj do wieku i profilu grupy docelowej

Kiedy żart pomaga, a kiedy szkodzi

Humor nie jest neutralnym dodatkiem, który zawsze uprzyjemnia przekaz. Bywają konteksty, w których pomaga wyjątkowo mocno. W komunikacji zdrowotnej w mediach społecznościowych żart okazał się skuteczny w prostowaniu dezinformacji. Humorystyczne sprostowania obniżały wiarygodność fałszywych treści o antykoncepcji i szczepieniu przeciw HPV oraz wzmacniały odporność odbiorców na te mity (Droog i in., 2025; Vraga i in., 2019, za: Hu, Ngai i Koon, 2026, s. 8). Śmiech rozbraja tu opór, z jakim ludzie bronią raz przyjętego, choć błędnego przekonania.

Są też grunty, na których żart grzęźnie. Emocje pozytywne, w tym humor, świetnie budują wizerunek marki i przyciągają uwagę, co potwierdza przegląd Kokiela i współpracowników nad emocjami w reklamie (Kokiel i in., 2024, s. 636). Sympatia to jednak nie to samo co racjonalny argument. Przy produktach kupowanych „głową”, gdzie odbiorca porównuje cenę, parametry i funkcje, dowcip może wręcz przeszkadzać, bo odwraca uwagę od tego, co powinno przeważyć decyzję. Do tego dochodzi ryzyko, o którym przypomina Matwiejczyk, opisując efekt halo: pozytywna emocja przenosi się na markę i buduje jej dobry obraz (Matwiejczyk, 2018, s. 35), lecz gdy żart okaże się płaski albo obraźliwy, dokładnie ten sam mechanizm zadziała w drugą stronę.

Nie bez znaczenia jest wreszcie sama natura reklamy. Już dawno nazwano ją „legalną perswazją”, sztuką wmawiania, która zostawia ślady nawet tam, gdzie odbiorca nie zdaje sobie z tego sprawy (Elgozy, za: Olejniczak, 2012, s. 210). Humor bywa najsympatyczniejszą wersją tej perswazji, bo pozwala przekonywać, nie wywołując poczucia bycia przymuszanym.

Lista kontrolna, zanim rozśmieszysz odbiorcę

  1. Czy żart wynika z samej marki lub produktu, czy tylko do niego przyklejony? Jeśli można go opowiedzieć bez wspominania marki, przepadnie razem z nią.
  2. Czy odbiorca zapamięta z reklamy markę, a nie wyłącznie puentę? To najczęstsza przyczyna „śmiesznych, ale nieskutecznych” kampanii.
  3. Jaka jest wyjściowa postawa grupy? Przy sympatii humor wzmacnia, przy niechęci potrafi szkodzić, więc do zimnej publiczności najpierw zbuduj wiarygodność.
  4. Co ma się wydarzyć po uśmiechu? Humor podnosi sympatię, lecz sam rzadko domyka sprzedaż, więc zadbaj o dowód, ofertę i wyraźną korzyść.
  5. Czy produkt kupuje się emocją, czy kalkulacją? Do ofert czysto użytkowych i B2B żart pasuje słabiej niż do kategorii przyjemnościowych.
  6. Czy rejestr pasuje do wieku i rynku? W Polsce żart lubi około połowa dorosłych i znacznie więcej młodych, lecz ten sam dowcip nie zadziała na obie grupy tak samo.
  7. Czy żart obroni się, gdy trafi nie tam, gdzie trzeba? Efekt halo działa w dwie strony, a nietrafiony humor przenosi na markę tyle samo niechęci, ile trafiony przenosiłby sympatii.

Humor w reklamie przypomina dobrego prowadzącego wieczór. Rozluźnia salę, zjednuje ludzi i sprawia, że słuchają dalej. Ale to nie on podpisuje umowę. Śmiech otwiera odbiorcę na przekaz, a resztę roboty musi wykonać sam przekaz.

Źródła

  • Karpińska-Krakowiak, M. (2016). Możliwości kształtowania zaangażowania konsumentów wobec marki w mediach społecznościowych za pomocą humoru. W: Zarządzanie. Tom 2, Studia i Prace WNEiZ US nr 43/2, s. 95–103. wneiz.pl/nauka_wneiz/sip/sip43-2016/SiP_43_t2.pdf
  • Matwiejczyk, A. (2018). Emocje w reklamie telewizyjnej w świetle badań własnych. Akademia Zarządzania, 2(1), s. 33–35.
  • Kokiel, A., Kostenko, D., Binytska, O. (2024). Emotions in Advertising: Evoking and Exploiting Emotions in the Creation of Effective Advertising Campaigns. Naukowi Perspektywy, 7(49), s. 635–645. doi.org/10.52058/2708-7530-2024-7(49)-635-645
  • Hu, Y., Ngai, C.S.B., Koon, A.C. (2026). Humor in Social Media Health Communication: A Systematic Review of Strategic Uses and Effects. Behavioral Sciences, 16(4), s. 8–9. doi.org/10.3390/bs16040509
  • Olejniczak, A. (2012). Reklama – psychologiczne aspekty wpływu marketingowych sztuczek. Marketing i Rynek, s. 209–212. bibliotekanauki.pl/articles/212884
  • Kantar (2025). Time to get serious about humour in advertising oraz Super Bowl advertising and brand equity. kantar.com